#OscarsSoWhite

11 marca 2016 (20:00)

Rozmaite przeszkody wielorakiej natury znów wchodzą nieco w drogę pisaniu i dlatego zastanawiałam się czy nie darować sobie w tym roku wspominania o Oscarach. Po gali zmieniłam zdanie. Tym razem jednak nie będzie o filmach, o święcie kina, złotej nocy Hollywood ani wielkim targowisku próżności, lecz o aferze, która przyćmiła wszystko i zrujnowała radochę z tej imprezki.

#OscarsSoWhite

Mam na ten temat kilka przemyśleń, nie do końca poprawnych politycznie. Zostaliście ostrzeżeni.

Więcej »

Kategoria: Różne | Tagi: , , | Bez komentarza

Plus / minus: "Earl i ja, i umierająca dziewczyna"

4 listopada 2015 (07:00)

Kiedy chcę czasami poudawać, że jestem jedną z tych osób, które uznają jedynie kino ambitne i brzydzą się popcornową papką z multipleksów (choć oczywiście nie jestem jedną z tych osób), przeglądam co mają do zaoferowania festiwale kina niezależnego. W tym roku na festiwalu w Sundance jury i publiczność były bardzo zgodne – nagrodę główną oraz nagrodę publiczności zdobył film "Earl i ja, i umierająca dziewczyna". Tym sposobem trafiłam na prawdziwą perłę.

Więcej »

Kategoria: Plus / minus | Tagi: , , , | Bez komentarza

Plus / minus: “Southpaw”

12 października 2015 (23:00)

Wszyscy znamy ten schemat. Mistrz świata, niepokonany bokser, ma wszystko czego można zapragnąć, mieszka w pałacu, kasą rzuca na prawo i lewo, żyć nie umierać. I wtedy ma miejsce punkt zwrotny, nasz bohater stacza się na samo dno, by się od niego odbić i w blasku chwały powrócić na szczyt. Widzieliśmy to setki razy, ta sama historia w różnych wariantach. Tak? Nie. A przynajmniej nie całkiem. Owszem, schemat jest dokładnie ten sam. Tylko deprechy po drodze znacznie więcej… Oto mamy „Southpaw”.

Więcej »

Kategoria: Plus / minus | Tagi: , , , | Bez komentarza

Tematycznie: powiało feminizmem

16 sierpnia 2015 (18:00)

Każdy kto mnie zna może zaświadczyć, że nie jestem feministką. Do feminizmu jest mi równie daleko jak stąd do Plutona. A przynajmniej feminizmu w tak zajadłym, nienawistnym wydaniu, jakie obecnie atakuje nas ze strony wszechobecnych w mediach pseudo-feministek. Osobiście uważam, że te, za przeproszeniem, babsztyle robią wszystkim nam, normalnym kobietom, bardzo czarny PR. Dziękujemy ślicznie. Za to "ratowanie" nas z "uciemiężenia" powinnyście wszystkie w piekle się smażyć. Anyway, feminizm a’la babsztyle działa mi na nerwy. Bardzo. Więc kiedy przyszedł mi do głowy pomysł na dzisiejszego posta, poczułam się trochę nieswojo z obawy, że zostanę wrzucona do jednego wora z babsztylami. Nie chciałam jednak pomysłu porzucić – stąd wstęp, który mam nadzieję jasno mój stosunek do feminizmu obrazuje.

Więcej »

Kategoria: Tematycznie | Tagi: , , | Bez komentarza

Jak to się robi: Marvel Cinematic Universe

17 lipca 2015 (19:00)

Marvel Studios potrafi doskonale dwie rzeczy: robić dobre filmy i zarabiać na tym kupę kasy. Stworzyli najbardziej dochodową franczyzę w historii kina, a nie powiedzieli jeszcze przecież ostatniego słowa. Marvel Cinematic Universe (lub jak się w żargonie fanów mówi: MCU) to już nie jest seria, to już nie jest projekt, to świetnie naoliwiona maszyna, której nie sposób zatrzymać. Przynajmniej dopóki ludzie nie powiedzą: dość.

Więcej »

Kategoria: Jak to się robi? | Tagi: , , , , | Bez komentarza

Plus / minus: "Bóg nie umarł"

21 maja 2015 (22:00)

Świeżo upieczony student pierwszego roku, w ramach przedmiotu fakultatywnego, ląduje na zajęciach z filozofii u profesora Radissona. Na dzień dobry wykładowca, chcąc uniknąć zbędnych i w swoim mniemaniu idiotycznych dyskusji na temat siły wyższej, żąda od studentów, aby wszyscy podpisali deklarację, że nie wierzą w Boga (przynajmniej w czasie jego wykładów, potem już sobie mogą wierzyć do woli). Kilkadziesiąt osób na sali potulnie podpisuje się na karteczkach – poza naszym dzielnym głównym bohaterem, rzecz jasna. Josh ma taki mały problem, że jest chrześcijaninem i pod taką deklaracją sumienie mu zwyczajnie nie pozwala się podpisać. Radisson, zbity z tropu faktem, że ktoś mu się stawia, proponuje Joshowi układ. Jeśli nie zgadza się z tezą, że Boga można co najwyżej między bajki włożyć, musi na forum całej grupy udowodnić antytezę – "Bóg nie umarł".

Więcej »

Kategoria: Plus / minus | Tagi: , , , , | Bez komentarza

Tematycznie: tam i z powrotem

12 kwietnia 2015 (17:00)

Nie jestem nawet zła. Jest mi smutno. Wraz z ostatnim rozdziałem "Hobbita" skończyła się pewna epoka. Przez niemal 15 lat rytm życia ogromnej rzeszy kinomaniaków (i tolkienomaniaków) wyznaczały kolejne wycieczki do Śródziemia. Kiedy po nieprawdopodobnym sukcesie "Drużyny Pierścienia", "Dwóch Wież" i "Powrotu Króla" (zarówno komercyjnym jak i artystycznym) Peter Jackson na dość długi czas postanowił od Śródziemia odpocząć, uznałam to za dobry znak. Oczywiście wiedziałam, że pomysł przeniesienia na duży ekran również "Hobbita" prędzej czy później powróci, ale cieszyłam się, że Jackson zwlekał z tym tak długo. Bo przecież logiczniej byłoby doić tę krowę od razu, zanim ludzie zapomną jak było fajnie. A skoro nie doją to znaczy, że chcą film zrobić dobrze, a nie tylko dla kasy. Chyba jednak trochę się pomyliłam.

Więcej »

Kategoria: Tematycznie | Tagi: , , , | Bez komentarza

Plus / minus: "Kingsman: Tajne służby"

16 marca 2015 (21:00)

Jazda na maksa, po bandzie i na pełnym gazie. Tak podsumowałam "Kingsman" we wczorajszym smsie do mojego brata, świeżo po powrocie z seansu kinowego. Zabawa, przyznaję, była przednia. Jeśli ktoś dobrze się czuje w klimatach pastiszu i tęskni za kinem szpiegowskim spod znaku klasycznego Jamesa Bonda – "Kingsman" to coś dla niego.

Więcej »

Kategoria: Plus / minus | Tagi: , , , | Bez komentarza

Z małego ekranu: świat Vince’a Gilligana

2 marca 2015 (20:00)

Kilka tygodni temu Saul Goodman, ku uciesze wszystkich niecierpliwie oczekujących na ten moment fanów "Breaking Bad", powrócił na mały ekran. Czy da się w ogóle opisać słowami, jak bardzo zdążyliśmy zatęsknić za specyficznym klimatem Albuquerque (tak, Saul, my też nie umiemy przeliterować tej nazwy…) w Nowym Meksyku? "Better Call Saul" nie zawodzi.

Więcej »

Kategoria: Z małego ekranu | Tagi: , , | Bez komentarza

Plus / minus: oscarowa ósemka (część II)

22 lutego 2015 (10:00)

Miejsce czwarte – "Grand Budapest Hotel"

Cóż mogę rzec, ten film jest po prostu komiczny. Historia o ekscentrycznym konsjerżu, tak totalnie abstrakcyjna, że wręcz absurdalna. Już od jakiegoś czasu jestem fanką twórczości Wesa Andersona, teraz też mnie nie zawiódł. "Grand Budapest Hotel" jest jednocześnie wszystkim po trochu – komedią, dramatem, kryminałem, baśnią – splecionymi ze sobą w jedną historię bardzo sentymentalną. Wizualnie film jest przepiękny, pełen przepychu i wyolbrzymień, absolutnie zachwycający zarówno obrazem jak i muzyką. Prawdziwa artystyczna uczta dla oka i dla duszy. W obsadzie plejada gwiazd na wszystkich możliwych planach i w rolach epizodycznych. Przypuszczam, że każdy aktor zgodziłby się zagrać epizod u Andersona z pocałowaniem ręki i za darmo. Szczególnie warto zwrócić uwagę na Tony’ego Revolori, grającego postać młodego Zero, który już w swojej pierwszej dużej roli dokonuje wielkich rzeczy.

Więcej »

Kategoria: Plus / minus | Tagi: , , , | Bez komentarza